Dla większości naszych klientów liczy się nie tyle sam druk wniosku, ile jedno pytanie: czy da się nie iść do więzienia. Odpowiadamy na nie na podstawie konkretów — treści wyroku, etapu wykonania kary i sytuacji życiowej. Zaczynamy od sprawdzenia, czy w danej sprawie w ogóle można ubiegać się o odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego, i mówimy o tym wprost, także wtedy, gdy szanse są ograniczone.
Samo złożenie pisma to dopiero początek. Wniosek o dozór elektroniczny musi mieć spójne, przekonujące uzasadnienie i komplet załączników — od pisemnej zgody pełnoletnich domowników po dokumenty potwierdzające pracę, naukę czy leczenie. Kompletujemy te materiały razem z klientem i układamy je w argumentację dopasowaną do konkretnej sprawy oraz do sądu, który będzie ją rozpoznawał. To m.in. dlatego warto wiedzieć, kto może złożyć wniosek i jakie dokumenty są potrzebne.
Pilnujemy też tego, o czym łatwo zapomnieć: wniosek o dozór nie wstrzymuje wykonania kary, więc gdy istnieje ryzyko szybkiego osadzenia, równolegle składamy wniosek o wstrzymanie wykonania kary. Jeżeli sprawa trafia na posiedzenie, przygotowujemy klienta do rozmowy z sądem i reprezentujemy go na sali. Warto z góry wiedzieć, ile trwa rozpatrzenie wniosku, żeby dobrze zaplanować kolejne kroki.
Nie obiecujemy z góry określonego rozstrzygnięcia — o zgodzie decyduje sąd, a wynik zależy od okoliczności sprawy. Naszą rolą jest zadbać, aby sąd miał pełny, uporządkowany obraz sytuacji i mocne argumenty za odbywaniem kary w domu. Jeśli wcześniejszy wniosek został oddalony, sprawdzamy podstawy odmowy i doradzamy, co można zrobić dalej.