Klient miał prawo jazdy od 29 lat i nigdy wcześniej nie był karany sądownie ani za wykroczenia drogowe. Pewnego dnia wypił trzy piwa, a około pięciu godzin później, zaniepokojony brakiem kontaktu z żoną, zdecydował się pojechać jej szukać. Przejechał około 5 kilometrów, po czym został zatrzymany podczas rutynowej kontroli. Kolejne badania wykazały od 0,56 do 0,41 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu.
Sytuacja była poważna: pierwsze wyniki ponad dwukrotnie przekraczały granicę stanu nietrzeźwości, a klientowi groził wyrok skazujący i co najmniej trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów. Kancelaria skoncentrowała obronę na wykazaniu, że był to jednorazowy błąd w dotychczasowym życiu klienta. Podkreśliliśmy jego wcześniejszą niekaralność, wieloletnią historię jako kierowcy, przyznanie się do czynu, wyrażoną skruchę, ustabilizowaną sytuację życiową oraz brak dowodów, aby sposób jazdy stworzył realne zagrożenie. Klient został przecież zatrzymany podczas zwykłej kontroli, a nie z powodu niebezpiecznej jazdy lub popełnienia innego wykroczenia.
Sąd uwzględnił okoliczności eksponowane w ramach przyjętej linii obrony i uznał zdarzenie za incydentalne. Postępowanie zostało warunkowo umorzone na okres 2 lat, dzięki czemu klient uniknął wyroku skazującego. Zakaz prowadzenia pojazdów ograniczono do 2 lat, o rok krócej niż minimalny zakaz, który wiązałby się ze skazaniem. Na jego poczet zaliczono również niemal sześć miesięcy wcześniejszego zatrzymania prawa jazdy.