Nasz klient uczestniczył w kolizji drogowej, do której doszło na jednym ze skrzyżowań o ruchu okrężnym. Po zdarzeniu policja przeprowadziła badanie trzeźwości uczestników. Pierwszy pomiar wykazał u klienta wynik na granicy ustawowego progu „stanu po użyciu alkoholu”, drugi pomiar był nieznacznie niższy.
Kluczem do sprawy okazało się świadectwo wzorcowania urządzenia pomiarowego. Wykazaliśmy, że deklarowana w nim niepewność rozszerzona pomiaru sprawia, iż rzeczywisty wynik mógł znajdować się poniżej ustawowego progu, od którego w ogóle mówi się o stanie „po użyciu alkoholu”. Na tej podstawie powołaliśmy się na zasadę in dubio pro reo, nakazującą rozstrzygać niedające się usunąć wątpliwości na korzyść obwinionego.
Argumentacja ta okazała się skuteczna na każdym etapie postępowania:
- Sąd odmówił zatrzymania prawa jazdy klienta i nakazał jego zwrot, w pełni podzielając nasze stanowisko co do niepewności pomiaru.
- W dalszym toku sprawy ten sam Sąd umorzył postępowanie dotyczące jazdy w stanie po użyciu alkoholu z tych samych powodów, mając na względzie niepewność pomiaru nie można było przypisać klientowi odpowiedzialności z art. 87 § 1 kodeksu wykroczeń
- W wyroku dotyczącym spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym Sąd wyeliminował element „stanu po użyciu alkoholu”, skazując klienta wyłącznie za samo zdarzenie drogowe, na niewielką grzywnę, zwalniając go przy tym z kosztów postępowania.
Wynik ten ma kluczowe znaczenie w toczącym się równolegle sporze z towarzystwem ubezpieczeniowym, które na podstawie art. 43 pkt 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych domaga się od naszego klienta zwrotu kilkudziesięciu tysięcy złotych wypłaconego odszkodowania poszkodowanemu, powołując się właśnie na rzekomą jazdę pod wpływem alkoholu. Skoro żaden sąd nie potwierdził, że klient znajdował się w takim stanie, podstawa prawna roszczenia regresowego ubezpieczyciela traci grunt pod nogami.
Roszczenie regresowe ubezpieczyciela wobec kierującego jest bowiem możliwe wyłącznie wtedy, gdy w sposób jednoznaczny zostanie wykazane, że sprawca wyrządził szkodę znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości. W naszej sprawie żadne z prowadzonych postępowań tego nie potwierdziło, przeciwnie, każde z nich zakończyło się rozstrzygnięciem korzystnym dla klienta właśnie w zakresie tego elementu. Oznacza to, że ubezpieczyciel nie ma i nie będzie miał podstaw, by domagać się od naszego klienta zwrotu kilkudziesięciu tysięcy złotych tytułem regresu, a on sam zostanie zwolniony z obowiązku zapłaty tak znacznej kwoty.
Uzyskane orzeczenia stanowią dla nas mocny materiał dowodowy w dalszej korespondencji, a w razie potrzeby także w ewentualnym postępowaniu sądowym z ubezpieczycielem.