Po zdarzeniu drogowym policjanci przebadali klienta na zawartość alkoholu. Kolejne pomiary wykazały 0,47, 0,57, 0,50 i 0,46 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. Na pierwszy rzut oka sytuacja wyglądała bardzo poważnie. Klient był zawodowym kierowcą, a zarzut prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości mógł oznaczać nie tylko sprawę karną, lecz również utratę prawa jazdy i możliwość dalszego wykonywania zawodu.
Klient konsekwentnie wskazywał, że alkohol, jedno piwo, wypił dopiero po zakończeniu jazdy, pod wpływem stresu wywołanego zdarzeniem. Kancelaria skoncentrowała strategię na najważniejszej luce dowodowej: dodatni wynik badania wykonanego później nie przesądza jeszcze, że kierowca znajdował się w stanie nietrzeźwości podczas prowadzenia pojazdu. Przeanalizowaliśmy chronologię wydarzeń, zeznania, wyniki kolejnych pomiarów oraz wnioski opinii biegłego.
Biegły nie był w stanie wiarygodnie określić stężenia alkoholu w chwili jazdy z powodu niewystarczających danych dotyczących czasu i ilości spożytego alkoholu. Zgromadzony materiał nie pozwalał więc udowodnić, że klient prowadził samochód w stanie nietrzeźwości. Prokuratura podzieliła zasadniczą ocenę wynikającą z przyjętej linii obrony i umorzyła dochodzenie z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. Sprawa zakończyła się przed skierowaniem aktu oskarżenia do sądu.